Jak się macie dzieci

Jak się macie dzieci

Było tak: wujek kupił sobie parasol, a Julka i Janek go porwali i… zaczęły się kłopoty. Albo tak: pan Zielonka, żaba, która mieszka na Wielkim Bagnie, ma pięcioro dzieci i jak wyrusza z całą kompanią na deszczowy spacer, to wiele się może zdarzyć. A jak ci zimno, boś zmarźlak, to nie dmuchaj w ręce, tylko… serce rozgrzej !! No i jeszcze na przykład, kto wie jak się robi pranie?? Wystarczy włączyć pralkę i już?? A nie, bo można jeszcze wody w cebrzyk nalać i… 🙂

Wierszyki Konopnickiej czyta się rytmicznie, bo mają prosty rym, są raczej krótkie, tylko kilka z nich jest dłuższych. Rysunki proste, delikatne, przedstawiające głównie małe dzieci. Jak dla mnie, takie raczej smutne te rysunki.

Tę książkę też głównie zabieramy na wakacyjne wyjazdy, w domu jakoś rzadko po nią sięgamy. Ulubiony wierszyk mojej córki, to Śmigus, o tym jak się dzieciaki polewają wodą na Śmigus-Dyngus – mogłaby tego słuchać na okrągło 🙂 A pamiętam, jak czytaliśmy go po raz pierwszy, w zimowy wieczór, daleko w mroźnych górach…

„Jak się macie dzieci”, Maria Konopnicka, Zysk i S-ka 2012