duża rodzina

Duża rodzina w dzisiejszych czasach

Była sobie kiedyś duża rodzina. Taka naprawdę duża rodzina – mama, tata i ośmioro dzieci. No i oczywiście ciężarówka – narzędzie pracy taty, ale prawie, jak członek rodziny. Mieszkali w malutkim mieszkaniu w kamienicy, żyli skromnie, ciasno, ale bardzo wesoło. Ich życie pełne było niesamowitych przygód, takich jak spontaniczne wakacje nad morzem i spanie na platformie ciężarówki, przyjazd babci z innego miasta i wyprawa z nią na pierwszą w życiu przejażdżkę tramwajem, czy też wymyślenie, co by tu zrobić, żeby rano budzić się w porę, bez budzika oczywiście. Taka duża rodzina nigdy się nie nudzi!!

Estetyka

To już takie raczej dziecięce czytadło – więcej czytania niż oglądania. Książkę 8+2 czyta się dobrze, duże litery ułatwiają wieczorne czytanie i mimo dużej ilości treści, dość szybko się czyta. Krótkie rozdziały pozwalają podzielić ponad 200 stron książki na kilka zgrabnych etapów. Rysunki pojawiają się co kilka stron, zawsze są czarno-białe, przejrzyste, nawet bym powiedziała skromne, i nawiązujące do czytanego właśnie fragmentu.

Okiem psychologa

Duża wielodzietna rodzina to dzisiaj rzadkość, a już szczególnie trudno spotkać taką rodzinę z ósemką dzieci. Ja osobiście, nie znam takiej. Warto więc zajrzeć do tej historii, żeby się dowiedzieć, jak to jest żyć w takiej gromadzie. Przy okazji, poznajemy zasady panujące w tej rodzinie, które pozwalają jej sprawnie funkcjonować. Do takich zasad należy między innymi to, że są pewne rzeczy, które każdy ma własne (np. szczotkę do zębów, miskę do mycia, plecak), a są też takie, którymi trzeba się dzielić (np.ubrania). Wszystko musi funkcjonować sprawnie, jak w zegarku, inaczej by się nie udało. Ubrań się nie wyrzuca, tylko przechodzą ze starszego na młodsze dziecko, a jak już się bardzo zniszczą, to zawsze można z kilku dobrych fragmentów uszyć jeden nowy – bardzo w stylu modnego dziś slow i recyklingu. Starsze dzieci pomagają młodszym w ubieraniu, a czasami też opiekują się nimi, kiedy na przykład rodzice przygotowują obiad.

Te proste zasady powodują, że ich życie rodzinne jest poukładane i dość przewidywalne, każdy wie, gdzie jest jego miejsce w tej grupie, ma swoje obowiązki i przyjemności. W dzisiejszych czasach, kiedy rodzicom trudno egzekwować wyznaczone zadania, a niektórym w ogóle wydaje się, że dawanie dzieciom obowiązków to coś obciążającego i odbierającego przyjemność czasu wolnego, warto się temu przyjrzeć. Dziecko, jako członek rodziny, powinno mieć swoje obowiązki, dostosowane oczywiście do wieku i indywidualnych możliwości. Nie bójmy się tego, zaczynajmy wcześnie, bo im później, tym faktycznie będzie trudniej cokolwiek wyegzekwować. A dziecko, to nie gość w domu, ale jego pełnoprawny mieszkaniec.

Przyglądając się tej wielodzietnej rodzinie pomyślałam sobie, ależ oni żyją prosto, zupełnie jakby odbiegając od dzisiejszych czasów, tak nietypowi, oparci wszelkiemu „mieć”, na rzecz codziennego „być” i „coś przeżyć”. Cieszą ich rzeczy małe, proste, nie oczekują zbyt wiele. Potem doczytałam, że książkę napisała norweska pisarka już w 1957 roku – to wiele wyjaśnia. Ale nie zmienia faktu, że można wiele z niej czerpać również i dla współczesnego życia.

Wrażenia

Książka o tej dużej rodzinie trafiła do nas z polecenia od znajomych, sami przeczytali i zachwycenia pożyczyli nam. I u nas też się super sprawdziła ta historia o nietypowej rodzinie. Dzieciaki z wypiekami na policzkach słuchają każdej historii i nie pozwalają przestać. Najchętniej, słuchaliby co wieczór tych 200 stron. A, i wciąż próbują zapamiętać wszystkie imiona dzieci, z których każde zaczyna się na literę M. Całość historii o dziesięcioosobowej sympatycznej rodzinie to dziewięć tomów – przed nami więc jeszcze duuużo czytania 🙂

„8+2 i ciężarówka”, Anne-Cath Vestly, Dwie Siostry 2015

Tu kupicie książkę w dobrej cenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.