Autobus miejski

Miejski autobus chiński – niby nic nadzwyczajnego, a jednak to też fajne doświadczenie. W autobusie jest tylko dwoje drzwi – z przodu i na środku. Wsiadanie odbywa się zawsze przednimi drzwiami, wysiadanie tylko tylnymi. To akurat podobny pomysł do tego, jaki stosuje brytyjska komunikacja miejska, co powoduje w miarę płynne przesuwanie się pasażerów.

Bilety

Wsiadając kupujemy bilet u obojętnego na wszystko kierowcy. A właściwie kupujemy bez udziału kierowcy – wrzucamy odliczone pieniądze do pojemnika i odrywamy bilet z pliku. Jak nie mamy drobnych, to mamy pecha – wrzucamy więcej, bo nikt nie będzie się tu bawił w wydawanie. Często też zdarza się, że wrzucamy pieniądze, a biletów i tak nie ma – wtedy po prostu wsiadamy. Nikt też nie sprawdza wrzucanej kwoty – ale tu pewnie włącza się chiński strach przed konsekwencjami złamania prawa – i wrzuca się odliczona kwotę. Nie ma też sensu kombinować, bo bilety są bardzo tanie – za pojedynczy przejazd płacimy 2 yuany, czy niewiele ponad 1zł, a dzieci mają darmowe przejazdy.

Jest jeszcze inny sposób płacenia. Jeśli wsiadamy do autobusu i pojemnik na pieniądze jest zaklejony, oznacza to, że na pokładzie jest bileter/kontroler i to on sprzedaje bilety. I podobnie – płacimy odliczoną kwotę i otrzymujemy bilet. A jeśli jesteśmy stałymi użytkownikami publicznego transportu, to zapewne mamy kartę – wówczas odbijamy ją albo tuż przy wejściu, albo u biletera.

Sam bileter, jeśli jest obrotny, pełni również rolę dyrygenta na pokładzie autobusu. To on decyduje, kto pierwszy usiądzie na wolnym miejscu, dbając głównie, by zabezpieczyć rodziców z małymi dziećmi oraz osoby starsze. To akurat bardzo potrzebna funkcja. W przepełnionym autobusie trudno matce z dzieckiem na rękach, albo osobie starszej znaleźć miejsce do siedzenia, albo chociaż do porządnego trzymania się poręczy. Pasażerowie, podobnie jak u nas, spuszczają głowy na dół i nie kwapią się do ustępowania miejsca. Tak więc bileter-dyrygent ma szerokie pole do popisu swoich zarządczych umiejętności.

Rozkład jazdy

Komunikacja miejska ma gęstą siatkę połączeń i jest dość punktualna. Trudno jednak odczytać godziny przyjazdów z tablicy, no chyba, że zna się chiński 🙂 Najlepiej polegać na sprawnie działającej i wiarygodnej aplikacji, która dodatkowo pokaże, ile przystanków mamy do przejechania w wybrane przez nas miejsce. Kierowcy zwykle jeżdżą szybko, szarpanie, autobusem trzęsie i rzuca, ale dojeżdża się na czas.

To, co mi najbardziej przeszkadzało – to klimatyzacja, a właściwie lodówka. Rozumiem upał na dworze, ale w tak zimnym pomieszczeniu jeszcze nigdy nie byłam. Okazywało się, że nawet w największy upał, należy mieć przy sobie bluzę, jeśli planuje się przejazd komunikacją miejską 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.