Mali bohaterowie Bullerbyn

Siedmioletnia Lisa, jej bracia i przyjaciele to główni bohaterowie Bullerbyn. Mieszkają w tej małej wiosce, składającej się z trzech domostw – Zagrody Południowej, Północnej i Środkowej. Żyją spokojnym i prostym, ale ciekawym życiem, dzieląc je na szkołę, prace domowe i zabawę. Poznajemy ich codzienność, jak radzą sobie w szkole, ich obowiązki domowe, opiekę nad zwierzętami. Mają dużo wolności i swobody w spędzaniu czasu wolnego, co generuje wiele ciekawych przygód. Odwiedzają znajomych, samodzielnie opiekują się młodszym rodzeństwem, łowią raki, sprzedają wiśnie przy drodze, planują nocne eskapady. No i przede wszystkim, robią sobie wzajemnie dowcipy.

Estetyka

Książka Dzieci z Bullerbyn napisana przez autorkę w 1947 roku, swojej pierwszej polskiej wersji doczekała się 10 lat później. Z uwagi na rok powstania, napisana jest specyficznym językiem, dość przestarzałym jak na dzisiejsze czasy. Ma to też swoje zalety, odkrywamy bowiem świat, który jest częścią naszej przeszłości i może wiele nam o niej powiedzieć. Z dzisiejszej perspektywy spoglądamy na miniony świat. A specjaliści od języka mówią przecież, że nic tak nie oddaje ducha czasów, jak język właśnie. 

Nasze wydanie tej książki było dość zaawansowane wiekowo, bo pochodziło z 1994 roku. Było więc dość oszczędne w swojej formie, bo oprócz okładki, całe czarno-białe w środku z niewielką ilością takowych też ilustracji. 

Okiem psychologa

Opowieść o dzieciach z Bullerbyn to niesamowity obraz tego, jak wyglądało życie dzieci na wsi w latach 40 i 50-tych XX wieku, bez współczesnej technologii, telewizorów, komputerów, internetu. Warto przytaczać naszym dzieciom takie przykłady, by po pierwsze wiedziały, że kiedyś było inaczej, a po drugie, by zobaczyły, jak ciekawe może być życie, kiedy do wykorzystania mamy głównie własną głowę. Jak niezwykle kreatywnym można wtedy być. Te dzieciaki nieskrępowanie wymyślają najróżniejsze sposoby spędzania czasu wolnego. 

To, co warte zauważenia, ówczesne dzieci większość wolnego czasu spędzały wyłącznie we własnym gronie, bez udziału a nawet opieki dorosłych. Były niezwykle samodzielne, ale i odpowiedzialne. To dobry przykład dla współczesnych dzieci, ale i ich rodziców. Przykład mówiący, że dzieci potrzebują tej własnej przestrzeni wolnej od dorosłych, i jeśli im się zaufa, to potrafią tego zaufania nie zawieść. 

Czytając Dzieci z Bullerbyn widzimy również, że ówczesne dzieci miały sporo obowiązków domowych, i nie odczuwały tego, jako ciężar. Raczej, przyjmowały za rzecz naturalną, iż ich pomoc w funkcjonowaniu domu jest potrzebna rodzinie, ich wkład był niezbędny, a to rodziło poczucie odpowiedzialności. Warto o tym wspomnieć, bowiem wielu współczesnych rodziców, w błędnie pojętej trosce o dobrostan własnych dzieci, nie przydziela im żadnych obowiązków domowych. Jest wiele powodów takiego działania. Do najczęstszych należą: rodzice myślą, że dziecko nie poradzi sobie z czymś, że to jeszcze nie czas, że ma za dużo innych obowiązków a w domu niech odpoczywa, aż po takie skrajne, że rodzice robią wszystko za dziecko z myślą, iż jest to sposób na wyrażenie ich miłości do dziecka.

Czytajmy więc tę książkę, z uwagą przyglądając się dzieciom żyjącym w świecie z przeszłości, i wyciągajmy wnioski na własną przyszłość. Uczmy własne dzieci, za przykładem Dzieci z Bullerbyn, że rodzina i relacje są najważniejsze, praca każdego człowieka jest ważna i powinna być doceniana, nie zapominajmy i szanujmy osoby starsze, że ważna jest współpraca, zaufanie, odpowiedzialność i miłość wzajemna, oczywiście. Proste takie.

Wrażenia

Po Dzieci z Bullerbyn sięgnęliśmy, bo to lektura w pierwszej klasie, i trzeba było ją przerobić. Już dawno chodziła mi po głowie ta książka, a teraz pojawiła się okazja, więc w końcu ją przeczytaliśmy. To jedna z dłuższych książek, jaką czytaliśmy z dziećmi, ale przyznam, że pomimo ilości stron, nie nudziła nam się wcale. Proste historie małych dzieci, z którymi wiekowo moi mali słuchacze mocno się identyfikowali, były wciągające bardziej, niż niejedna filmowa bajka.

Zastanawiam się tylko, dlaczego ja nie pamiętam tej książki ze swojego dzieciństwa?? Czy nie wywarła na mnie wtedy aż tak dużego wrażenia, żeby pozostać w pamięci, czy też czytałam tak dużo innych książek, że nie zapamiętałam wybiórczo tej właśnie?? Nie wiem. No bo przecież nie jest chyba możliwe, bym jej wtedy w ogóle nie czytała??

„Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren, Nasza Księgarnia 1994

Dla zainteresowanych, załączam test wiedzy o dzieciach z Bullerbyn – zróbcie sobie dla zabawy 🙂

http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/7151/jak-dobrze-znasz-dzieci-z-bullerbyn—rozwiaz-quiz

Tu kupicie książkę w dobrej cenie.

Inne książki w dobrych cenach.

10 Odpowiedzi do “Dzieci z Bullerbyn”

    1. No właśnie myślę nad zakupem, bo ta była z biblioteki. I waham się pomiędzy starym klasycznym wydaniem, które można jeszcze gdzieś wyszukać, a nowym, z kolorowymi obrazkami 🙂

  1. Bardzo lubiłam tę lekturę. Takie beztroskie, piękne dzieciństwo. A jak już dorosłam i dałam synowi na imię Emil, to przeczytałam też Emila ze Smalandii. Teraz już wiem, dlaczego odradzano mi to imię 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.