Hokus-pokus, Albercie Albertsonie

Przedszkolak Albert marzy o psie i uważa, że jest już wystarczająco duży, by się nim zajmować. Jednak jego tata ma inne zdanie, chce by malec jeszcze podrósł do tak odpowiedzialnego zadania. Pewnego dnia, podczas zakupów spotykają dawnych sąsiadów, i od tego momentu życie małego Alberta wkracza na inne tory… Albert nie tylko dotyka magii, ale też ma okazję sprawdzić się w roli opiekuna małego psa. Co z tego wyniknie?? Czy magia naprawdę istnieje?? Kto ma rację – mały Albert, niekonwencjonalny sąsiad czy stanowczy tato?? Obejrzyjcie film, a dowiecie się jeszcze wielu ciekawych rzeczy 🙂

Oparty na kultowej serii o Albercie autorstwa szwedzkiej pisarki i ilustratorki dziecięcej Gunilli Bergström. Seria o Albercie cieszy się ogromnym powodzeniem, i wcale się nie dziwię, bo proste historie docierają do każdego. Dodatkowo, film zrealizowany bardzo oszczędnie, symbolicznie wręcz, doskonale się oglądał. Dobry przykład na to, że w filmach dla dzieci nie należy przesadzać ani z ilością obrazów, ani z kolorami, ani z dźwiękami, ani z szybkością zmieniających się kadrów. Warto pozostawić małemu odbiorcy dużo niedopowiedzeń bodźcowych, on świetnie się w tym odnajdzie, a jeszcze przy tym rozwinie 🙂

Nam się Albert bardzo podobał. Obejrzeliśmy go na przedpremierowym pokazie w kinie, i przyznam, że moja ciągle-wiercąca-się 4latka, siedziała jak zamurowana przez cały seans. Razem z Albertem, bardzo emocjonalnie przeżywała jego rozterki. I w przeciwieństwie do mnie, wcale jej nie zdziwiła nietypowa rodzina Alberta, i to, że mieszkał tylko z tatą. O mamę nawet nie zapytała, przyjmując chyba ten model takim, jaki był. Jedyne, co ją zastanowiło, to dlaczego Albert ma tak mało włosów 😉

I pamiętaj, magia jest w oczach oglądającego !!

„Hokus-pokus, Albercie Albertsonie” reż.Toril Kove (2013)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.