Słoneczna chińska plaża

Słoneczna plaża mi się marzy… Skoro nawet jesienią jest w Chinach około 30C, duuużo wody dookoła, to pomyślałam, że codziennie będziemy się moczyć w morzu i wylegiwać na plaży… No, nie do końca tak było. Przede wszystkim, te 30C przy zachmurzonym niebie i bardzo dużej wilgotności dawały raczej męczący zaduch niż przyjemne słoneczne ciepło.

Poza tym, na mapie wydawało mi się, że Shenzhen leży nad morzem – planowałam więc, że kąpiele słoneczne będą naszą codziennością. Ale to „nad morzem” okazało się ponad godzinną przejażdżką w jedną stronę 😉 A co najważniejsze – chińska plaża to bardzo ciekawe zjawisko, które to po jednorazowym pobycie definitywnie mnie do siebie zniechęciło.

Plażowanie

Jak wygląda plażowanie w chińskim wydaniu?? Ano, jest tam mnóstwo ludzi (nic dziwnego – przecież to przeludnione Chiny!!), ale większość z nich albo tylko spaceruje, albo siedzi sobie pod parasolami. I to w całym rynsztunku oczywiście. Niewiele osób się rozbiera, a jeżeli już, to najczęściej mężczyźni i dzieci. A co za tym idzie – większość osób tylko siedzi na plaży, w morzu niewiele się kąpie. Jeśli chodzi o kobiety, to w większości, jeśli w ogóle wchodzą do wody, to w pełnym stroju, w którym przyszły na plażę. I potem, po wyjściu z wody, dalej chodzą w tych mokrych ubraniach – bluzkach, sukienkach, spodenkach, lub nawet długich spodniach. Przedziwne zjawisko. Zdziwiona byłam niesamowicie, bo przypominało to trochę plażę w muzułmańskim kraju, choć tu ani głowy zakryte, ani mocna religijność. Nie wiem, z czego więc to wynika. Bo nie chodzi nawet o to, by się obnażać, można przecież mieć mocno zakrywające stroje plażowe.

Europejczyk na plaży

Zupełnie inną sprawą była nasza obecność na owej plaży. A mianowicie, dwójka wysokich dorosłych i dwójka blond-włosych dzieci – coś absolutnie niespotykanego w Chinach. Można więc sobie wyobrazić, co tam się działo. Cała plaża żyła naszą obecnością. Dosłownie. Oni żyli, my nie. Otaczali nas z każdej strony, podchodzili pojedynczo lub grupkami, coraz bliżej, coraz śmielej, bez skrępowania – powodując coraz większe skrępowanie i niepokój z naszej strony. Z oczami lub aparatami wycelowanymi ze śmiałą bezczelnością w naszą stronę. Nigdy nie było im dość. Ich natarczywość i ilość, powodowały, że właściwie nie mogliśmy się ruszyć z koca, by wejść do wody.

Czuliśmy się jak kosmici, którzy po raz pierwszy wylądowali na planecie Ziemia, osaczeni przez lokalnych mieszkańców, ciekawych „innego”. Dosłownie. Niemiłe doświadczenie. Dlatego też, nie mieliśmy już ochoty go powtarzać.

Poza tym, woda była niesamowicie ciepła… 🙂

2 Odpowiedzi do “Słoneczna chińska plaża”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.